Twoje życie

Ewa Malinowska

Człowiek nie istnieje w oderwaniu.
Oddychamy w relacjach. Rozwijamy się w relacjach. Ranimy się i uzdrawiamy również w relacjach.
Z perspektywy systemowej więź nie jest dodatkiem do życia — jest jego podstawą. To ona tworzy niewidzialną strukturę, w której dojrzewamy, uczymy się siebie i budujemy poczucie bezpieczeństwa. Każde połączenie, którego doświadczamy, wpisuje się w większą całość — w system rodzinny, społeczny, międzyludzki.
Jesteśmy częścią sieci zależności.
To, co przeżywamy, wpływa na innych.
To, co dzieje się w systemie, wpływa na nas.
Nasze reakcje, przekonania i wybory nie rodzą się w próżni. Często są odpowiedzią na historie, które wydarzyły się wcześniej — w rodzinie, w relacjach, w pokoleniach przed nami. Zrozumienie tej współzależności przynosi ulgę. Przestajemy patrzeć na siebie jak na odrębną wyspę, zaczynamy widzieć szerszy kontekst.
Zdrowa więź daje poczucie przynależności.
A przynależność daje siłę.

Kiedy w relacjach jest miejsce na autentyczność, na emocje, na różnice — rodzi się bezpieczeństwo. W rodzinie oznacza to możliwość mówienia prawdy bez lęku przed odrzuceniem. W społeczności — współpracę zamiast rywalizacji. W bliskiej relacji — wzajemne widzenie i uznanie.

Brak połączenia zostawia ślad. Objawia się samotnością, zamknięciem, trudnością w zaufaniu. Nierozwiązane napięcia w systemach rodzinnych potrafią przenosić się latami, wpływając na kolejne pokolenia. Gdy więzi są kruche lub zerwane, człowiek traci poczucie zakorzenienia.Dlatego budowanie i odnawianie połączeń jest aktem odwagi.
Wymaga zatrzymania się.
Wymaga słuchania bez obrony.
Wymaga gotowości do zobaczenia drugiego człowieka takim, jakim jest.

Kiedy uznajemy, że należymy do większej całości, otwieramy się na zmianę. Współzależność przestaje być ciężarem — staje się zasobem. Wspólnie możemy więcej. W relacjach uruchamia się potencjał, którego w pojedynkę często nie dostrzegamy.

Systemowe rozumienie więzi przypomina nam, że każdy ma swoje miejsce.
Że przynależność jest podstawowym ludzkim doświadczeniem.
Że uzdrowienie jednostki wpływa na uzdrowienie całego systemu

Kiedy dbamy o relacje, wzmacniamy nie tylko siebie, ale i przestrzeń, w której żyjemy. A z tej przestrzeni rodzi się większa harmonia, większa świadomość i większa dojrzałość.

Bo to właśnie w relacji uczymy się być sobą.

Jedyne źródło zasilania: Rodzice. Braku miłości nie zastąpisz jedzeniem.

Obraz matki i ojca przenosimy na naszych partnerów. Im większe cierpienie, ból, niezrozumienie i tęsknota tym większa ślepota w postrzeganiu partnera.

Dla więzi w systemie rodzinnym jesteśmy w stanie ofiarować wszystko co można, jest to jednak “chybiona” ślepa miłość.

porządki gwarantują SUKCES I POMYŚLNOŚĆ LOSU

Porządki gwarantują sukces.
Jakie porządki?
Porządki miłości.
Brzmi to oczywiście.
A jednak – wcale takie nie jest.
Uświadamiam to sobie każdego dnia w mojej praktyce ustawieniowej.
Mówimy: miłość może wszystko.
I to prawda.
Ale jaka miłość?
Miłość świadoma.
Bo wciąż widzę, jak często kierujemy się ślepą miłością
dziecięcym, magicznym myśleniem, że gdy się poświęcimy,
gdy zatracimy siebie,
zmienimy bieg zdarzeń.
Nie zmienimy.
Świat nie potrzebuje kolejnych tragicznych bohaterów.
Nikomu nie służy cierpienie z miłości.

Z porządkami miłości jest jak z porządkiem w domu.
Gdy przestrzeń jest uporządkowana –
wszyscy chcą w niej być.
Ty porządkujesz.
I czekasz…
A inni po prostu dołączają do harmonii.
Porządkujesz
i torujesz drogę Miłości.

O czym mówią porządki miłości?
Każdy ma prawo należeć.
I każdy ma prawo być jakimś.
Takim, jakim wybrał być:
bogatym lub biednym,
zdrowym lub chorym,
szczęśliwym lub nie.
Pierwsi są pierwszymi, a drudzy – drugimi.
I pierwsi nigdy nie staną się drugimi.
W rodzinie.
W pracy.
W organizacji.
Każdy czuje się dobrze,
gdy jest na swoim miejscu.
Porządek brania i dawania.
Mogę dawać –
ale tylko wtedy, gdy najpierw wzięłam.
Pierwotnie: życie.
A potem – na pamiątkę tego życia –
inne piękne rzeczy.
Dawanie i branie musi być w równowadze.
W dobru – bez ograniczeń.
W złu – z umiarem.
Oko za oko,
ale odrobinę mniej,
aby nie potęgować zła.
Dobro natomiast
można potęgować bez granic.

Porządki miłości
nie ograniczają.
One uwalniają.
Gdy każdy ma swoje miejsce,
gdy hierarchia jest jasna,
gdy dawanie i branie płyną –
Miłość może robić to, co potrafi najlepiej.
Łączyć.
Wzmacniać.
Prowadzić.

Ewa Malinowska

“Zmiany zachodzą na poziomie duszy i serca, ufamy im, podążamy za nimi, gdyż rozwiązanie także wychodzi z tego poziomu”

Koszyk
Przewijanie do góry